Foto: pixabay.com

Przyroda odetchnęła, ale czy powinnyśmy się cieszyć?

W ostatnich tygodniach media pokazują wiele obrazów, jak dzika przyroda „odradza się” przez spowolnienie gospodarcze, wywołane koronawirusem. Brak ludzi na ulicach, zmniejszone emisje gazów i zanieczyszczeń, to idealny moment na złapanie oddechu. Dane pokazują, że produkujemy 20-40% mniej CO2. To znaczący spadek, chociaż nie wiemy jeszcze, na ile stabilny. Przykładowo podczas kryzysu ekonomicznego w 2009 roku po początkowym spadku emisji, w miarę jak sytuacja ekonomiczna poprawiała się, a przedsiębiorcy chcieli odrabiać straty, ostatecznie emisje wzrosły, i to z nawiązką (w sumie o 1.4%).1 Mimo, że obrazy serwowane nam w mediach są faktycznie piękne, jak np. pojawienie się uznanej za gatunek wymarły – wiwery malabarskiej, czy widziane w Wenecji delfiny, to okazuje się, że większość tych doniesień, to raczej pobożne życzenia, a nie faktyczny stan rzeczy2

Nie da się zaprzeczyć, że jest w tym coś poruszającego, kiedy widzimy zwierzęta na obszarach uznawanych za „nasze”. To pokazuje, że jednak nie jesteśmy, aż tak daleko od tej mitycznej wręcz, dzikiej przyrody. Wiele lat intensywnej gospodarki, a także pokłosie różnych narracji społecznych, ustawiło nas w opozycji do dzikości tej planety. Paradygmat dualistyczny, od lat powiela schemat myślenia: natura kontra kultura. Musimy jednak zrozumieć, że jesteśmy integralną częścią otaczającego nas świata i zależymy od niego bardziej, niż nam się to do tej pory wydawało. Jak się okazuje, warunki bytowania nietoperza czy łuskowca po drugiej stronie globu, mogą mieć wpływ na życie milionów ludzi w innych zakątkach świata.

Należymy zatem do przyrody i jesteśmy od niej zależni. To lekcja, którą powinnyśmy już dawno odrobić. Pierwszym sygnałem był już wybuch epidemii Eboli. Badania dowiodły, że wirus był efektem kontaktów człowieka z krwią lub płynami ustrojowymi małp i nietoperzy.3 Do zarażenia dochodziło nie tylko po spożyciu mięsa zwierząt, ale także przez kontakt ze zwłokami (transport, skórowanie itd.).

Choroby zoonotyczne czyli odzwierzęce

Kolejne epidemie takie jak BSF (choroba wściekłych krów), ptasia i świńska grypa, SARS, MERS, Nipha, Zika były związane z konsumpcją mięsa i produktów odzwierzęcych, ale o tym zoonotycznym (odzwierzęcym) pochodzeniu chorób, nie wspomina się ani często, ani chętnie. Według szacunków opublikowanych w 2008 w „Nature”, z ponad 335 zidentyfikowanych chorób, które pojawiły się w latach 1940-2004, aż 60.3% pochodziło od zwierząt. Z tego 78.6% pochodziło od zwierząt dzikich.4

Z kolei w innym raporcie, sporządzonym przez American Society of Microbiology5 w 2007(!) roku, ekspertki i eksperci z dużą dokładnością przewidzieli pandemię koronawirusa, wskazując „mokre targi” w Chinach, jako tykającą bombę biologiczną.

15206970775_cfeafb8478_b

Foto: Basta!

Konsumpcja mięsa

Mokre targi to azjatyckie targowiska, głównie w chińskich miastach, gdzie sprzedaje się „świeże” mięso. Brzmi niegroźnie, ale fiksacja na punkcie „świeżości” oznacza w praktyce ogromne bazary, gdzie na małej przestrzeni i w absolutnie niewłaściwych warunkach, trzymane są żywe zwierzęta. Następnie, na życzenie klienta są zabijane na miejscu. Ogromną część sprzedawanego mięsa, stanowią ciała dzikich zwierząt. Ścisk, brak jakichkolwiek zabezpieczeń higienicznych, płyny ustrojowe mieszające się z krwią i odpadkami, wszystko bez jakiejkolwiek kontroli i nadzoru. To doskonałe warunki do transmisji wirusa na ludzi.

Coraz częstsze kontakty z gatunkami, które były w jakiś sposób odizolowane, niszczenie bioróżnorodności i całych ekosystemów, powodują upadek naturalnej bariery pomiędzy miejscami bytowania wirusów a człowiekiem, a także stwarzają możliwości do ich szybszego mutowania.

Jak mówi Kate Jones, specjalistka od bioróżnorodności na Uniwersytecie w Londynie: Coraz częściej, te zoonotyczne choroby są związane ze zmianami w środowisku i ludzkim zachowaniu. Zniszczenia w dziewiczych lasach spowodowane wyrębem, górnictwem, budową dróg przez odległe miejsca, gwałtowną urbanizacją i wzrostem populacji przybliżają ludziom kontakt z gatunkami zwierząt, których być może nigdy wcześniej nie mieli w pobliżu.6 Wynikające z tego przenoszenie chorób z dzikich zwierząt na ludzi, jak mówi, jest obecnie ukrytym kosztem rozwoju gospodarczego człowieka.

Z kolei amerykański biolog Rob Wallace, autor książki „Wielkie farmy powodują wielkie grypy” w wywiadzie dla niemieckiego portalu Marx21 mówi tak: Planeta Ziemia jest obecnie w dużej mierze Planetą-Farmą, zarówno pod względem biomasy, jak i użytkowanej ziemi. Agrobiznes dąży do zaciśnięcia rynku żywności. Niemal całość projektu neoliberalnego jest zorganizowana wokół wspierania wysiłków firm z bardziej rozwiniętych krajów uprzemysłowionych w celu grabieży ziemi i zasobów słabszych krajów. W rezultacie wiele z tych nowych patogenów, uprzednio kontrolowanych przez długo rozwijające się ekosystemy, zostało uwolnionych i zagrażają światu. Rosnące genetyczne monokultury zwierząt hodowlanych, usuwa wszelkie dostępne immunologiczne bariery, służące spowalnianiu ich przenoszenia. Zwiększona gęstość populacji powoduje podwyższoną prędkość transmisji. Takie zatłoczone warunki obniżają reakcję immunologiczną, a także powodują zwiększaniezjadliwości” wirusa.7

Niekonsekwencja chińskich władz

Pod koniec lutego chińskie władze, w reakcji na pandemię wprowadziły zakaz handlu mięsem dzikich zwierząt, a także zakaz jego konsumpcji.8 To wspaniała wiadomość, szczególnie, że rozważano również wprowadzenie zakazu polowań na dzikie zwierzęta, co jest istotnym czynnikiem transmisji wirusów.9 Byłby to ogromny i ważny krok w procesie tworzenia bezpieczeństwa epidemiologicznego, niestety został on zupełnie zaprzepaszczony. W Chinach zjada się wiele różnych gatunków zwierząt, których nie ma w naszych jadłospisach, ale też sporo z nich „używa” się w medycynie chińskiej. I tak mamy z jednej strony zakaz sprzedaży i spożywania mięsa dzikich zwierząt, a z drugiej strony, tradycyjną medycynę, która bardzo chętnie wykorzystuje substancje pochodzenia zwierzęcego.

Bardzo popularnym produktem stosowanym w medycynie chińskiej jest żółć z żołądka niedźwiedzia. Oficjalnie, można ją pozyskiwać jedynie od zwierząt trzymanych w niewoli, ale istnieje przekonanie, że ta pochodząca od dziko żyjących zwierząt, „ma większą moc”. To skutkuje tym, że pomimo oficjalnie obowiązujących przepisów, handel żółcią kwitnie.10 Co gorsza, żółć niedźwiedzi została oficjalnie wskazana w zalecaniach rządu chińskiego, jako pomocna w walce z koronawirusem.11 Spowodowanym, o ironio, eksploatacją dzikich zwierząt.

Oczywiście ta rażąca niekonsekwencja budzi sprzeciw, jeśli rozważamy to na poziomie decyzji władz. Wziąwszy natomiast pod uwagę sytuację ludzi odciętych od środków do życia, dla których jest to być może jedyny sposób zdobycia pieniędzy na przetrwanie to, ciężko jest ich obwiniać . Mamy tu bowiem do czynienia z ogromnymi dysproporcjami w społeczeństwie, które wymagają szerokich systemowych zmian.

Światowe rządy stoją tu przed dylematem: jeśli zabroni się handlu (dzikimi zwierzętami – red.), istnieje spore ryzyko zepchnięcia go podziemia, gdzie niebezpieczne warunki będą standardem – i realistycznie rzecz biorąc, to tylko kwestia czasu, gdy pojawi się kolejne zagrożenie chorobami odzwierzęcymi (…) Prawidłowe zarządzanie legalnym handlem powinno zmniejszyć to ryzyko, ale wymaga dokładnego monitoringu i uregulowania12 mówił Richard Thomas, rzecznik prasowy organizacji Traffic13, monitorującej handel związany z dzikimi zwierzętami, będącej jednym z członków koalicji organizacji, śledzących sprzedaż na chińskich platformach internetowych, razem z WWF i IFAW. Jak podaje Grace Gabriel, dyrektorka IFAW, kontrola produktów jest skomplikowana, ponieważ istnieje możliwość „prania” towarów przez przedsiębiorstwa, które posiadają odpowiednie certyfikaty.

Monitoring to fikcja

Kontrola dobrostanu zwierząt i procesu sprzedaży to mrzonka. Pokazuje to doświadczenie zarówno lokalne, takie jak np. śledztwa z rzeźni14, czy raport fundacji Viva15 obnażający realia polskiego przemysłu futrzarskiego, ale też zagraniczne, jak skandal z laboratorium LPT u naszych zachodnich sąsiadów. Tam organizacja SOKO Tierschutz ujawniła szereg nieprawidłowości związanych z testami na zwierzętach w jednym z przedsiębiorstw. Okazało się, że stworzony system standardów GLP (oficjalnie przyjęty jako standard unijny), mający na celu wykluczać manipulację badaniami, jest kompletnie nieefektywny i bardzo łatwy do obejścia. Nie ma więc żadnej gwarancji co do wiarygodności testów laboratoryjnych, bo jak pokazały ujawnione informacje, istnieje spora możliwość nadużyć i „kupowania” wyników. Według raportu opublikowanego przez 3 organizacje: Global 2000, Corporate Europe Observatory i Pesticide Action Network, mechanizmy te mogły być wykorzystane przez firmę Monsanto, podczas procesu wprowadzania na rynek glifosatu.16

no-one-cares-l_5MJnbrmrs-unsplash

Foto: Unsplash

Model współczesnego rolnictwa

Fikcja kontroli dobrostanu zwierząt jest w zasadzie standardem, niezależnie od miejsca na naszym globie. Wynika z to z faktu, jak myślimy o zwierzętach. Obecnie, w systemie zdominowanym przez kapitalizm, zwierzęta są towarami, podobnie jak przyroda, która postrzegana jest jako nieograniczone i darmowe źródło surowców. Maksymalizacja zysków przy jednoczesnej redukcji kosztów, to kapitalistyczny dogmat. W tym kontekście, jego rezultatem jest chów przemysłowy i wszystko co z nim związane, czyli wielkie monokultury i współczesny model rolnictwa w ogóle.17 Przy takim podejściu, zorientowanym przede wszystkim na wydajność produkcji, dobrostan zwierząt jest raczej pustym pojęciem (wytrychem) potrzebnym do utrzymania pozorów humanitarności. Wielkoprzemysłowe fermy nie są w stanie (ale też nie próbują) zapewniać realizacji nawet minimum podstawowych potrzeb życiowych hodowanych zwierząt. Efektem tego jest wysoka koncentracja zwierząt na niewielkiej przestrzeni i kiepskie warunki sanitarne. Te natomiast prowadzą do licznych chorób i infekcji.

Jak podaje raport FDA (U.S. Food & Drug Administration), około 80% produkowanych antybiotyków, trafia w USA do sektora rolniczego18. W Unii Europejskiej antybiotyki zgodnie z prawem mogą być używane jedynie do leczenia chorób, ale jak pokazują wyniki kontroli przeprowadzonej przez NIK w 2018 roku, aż 70%-88% (w zależności o hodowanego gatunku zwierząt) hodowców, stosowało antybiotyki jako dodatek do pasz19. Powszechne ich wykorzystywanie prowadzi do antybiotyko-odporności, a także mutowania bakterii. Ten problem uznawany jest przez epidemiologów za jedno z największych niebezpieczeństw dla zdrowia publicznego.20

Wielkoprzemysłowa produkcja zwierzęca, związana jest z wielkoobszarowym rolnictwem. 80%21 soi z monokultur, pod które wycina się lasy amazońskie, wypędzając z nich rdzennych Indian, przeznaczona jest dla hodowli przemysłowej. Tej samej, która odpowiada za emisję 18% gazów cieplarnianych, czyli więcej niż cały transport22. Chów przemysłowy wiąże się także z produkcją innych zanieczyszczeń, co w rezultacie zwiększa śmiertelność wśród ludzi. Naukowczynie i naukowcy z Narodowej Akademii Nauk (PANS) w USA obliczyli, że koszty przemysłowego chowuzwierząt i jego skutków, przewyższają wartość dodaną, którą przemysł ten generuje. Oznacza to, że sektor ten, jest nieopłacalny z perspektywy społecznej23.

Rob Wallace mówi: Firmy te mogą po prostu przenieść koszty swoich epidemiologicznie niebezpiecznych operacji na wszystkich innych.. Od samych zwierząt po konsumentów, robotników rolnych, środowiska lokalne i rządy różnych jurysdykcji. Szkody są tak duże, że gdybyśmy zwrócili te koszty do bilansów firmy, agrobiznes, jak wiemy, zostałby zakończony na zawsze. Żadna firma nie byłaby w stanie pokryć kosztów wyrządzonych szkód. .24

Prywatyzacja zysków, uspołecznienie kosztów

Bliższym przykładem może być dla nas epidemia ASF w Polsce.  Nie zagraża ludziom, a jedynie trzodzie chlewnej. Swoją drogą, dziki nie mają raczej szans na kontakty ze świniami, więc winę za jego roznoszenie ponoszą ludzie, a konkretnie myśliwi. Pomimo apeli naukowców25 a także organizacji pozarządowych26, ostatecznie władze zdecydowały się na radykalną redukcję populacji dzików w ramach walki z ASF. Chronione są interesy hodowców, natomiast koszty odstrzału, w który mogą być zaangażowane również służby mundurowe, poniesiemy my, podatniczki i podatnicy.

Obecnie zagraża nam pandemia ptasiej grypy, przed którą przestrzega świat nauki. Nawet ONZ wezwało z tego powodu do wstrzymania polowań na dzikie ptaki w ich ważnych ostojach. Uzasadnia to faktem, że strzelanie do ptaków powoduje przepłaszanie ich z naturalnych siedlisk i rozpraszanie, co zwiększa ryzyko kontaktu z ptakami hodowlanymi – mówi Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Zyją!

Tymczasem w Polsce, podobnie jak w Chinach, nadal mamy problem ze zrozumieniem tych powiązań. Mimo pojawiających się kolejnych ognisk ptasiej grypy w naszym kraju – polowania na ptaki trwają w najlepsze, bez żadnych ograniczeń. Mimo szalejącej pandemii koronawirusa, rządowego nakazu izolacji społecznej, zamykanych parków narodowych i lasów gospodarczych – Polski Związek Łowiecki wydaje w apogeum kryzysu epidemiologicznego oświadczenie, w którym stoi na stanowisku, że: […]odstrzał sanitarny, wspierający polskie rolnictwo, a zwłaszcza walkę z epidemią ASF, jest istotnym powodem do opuszczania domu.27 Na załączonym filmie słychać głos myśliwej: w tym ciężkim czasie wyjście na ambonę to jest ucieczka i odpoczynek od problemów i ogarniającej nas paniki. Super terapia posłuchać natury.

Efekt Motyla

Jeśli chcemy realnych zmian musimy zmienić swój stosunek do świata. Musimy zrozumieć, że sytuacja zwierząt po drugiej stronie globu, ma na nas wpływ. Dostajemy kolejne ostrzeżenie, po szybko postępujących zmianach klimatycznych, jest nim nowy wirus.

Pierwszy krok, który możemy zrobić aby zminimalizować ryzyko wybuchu nowej epidemii, a także spowolnić zmiany klimatyczne, to rezygnacja bądź znaczne ograniczenie konsumpcji mięsa i produktów odzwierzęcych. Dieta roślinna znalazła się zresztą w oficjalnych zaleceniach Polskiej Akademii Nauk dotyczących wsparcia odporności w związku z epidemią koronawirusa28.

Kolejnym krokiem musi być rewolucja we współczesnym rolnictwie i podejściu do przyrody w ogóle. Możemy winić obiekt – wirus, praktyki kulturowe – ale przyczynowość, rozciąga się na nasze relacje z przyrodą29 – konkluduje Rob Wallace

Przyroda nie uznaje naszych podziałów. Nie daje się fragmenatryzować jak proces produkcji. Jest całością, której wszystkie elementy są wzajemnie ze sobą powiązane, a my jesteśmy jej nieodłączną częścią. To, co spożywamy, z czego czerpiemy energię i jak dbamy o środowisko naturalne ma i będzie miało ogromny wpływ na nasze zdrowie i życie. Bo ingerencja w „przyrodę” jest ingerencją w nas same i nas samych, a jej powszechna dewastacja, jest zamachem na nasze własne życie.

Goja

Basta!

Zielona Fala

 

1http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81213%2Cswiat-staje-srodowisko-lapie-oddech-ekologiczne-aspekty-koronawirusa.html

2 https://fakenews.pl/spoleczenstwo/nie-w-indiach-nie-pojawil-sie-gatunek-uznany-za-wymarly/

https://www.swiatobrazu.pl/koronawirus-a-fake-news-zwierzeta.html

3https://www.who.int/en/news-room/fact-sheets/detail/ebola-virus-disease

4https://www.nature.com/articles/nature06536

5https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2176051/

6https://www.theguardian.com/environment/2020/mar/18/tip-of-the-iceberg-is-our-destruction-of-nature-responsible-for-covid-19-aoe

7https://climateandcapitalism.com/2020/03/11/capitalist-agriculture-and-covid-19-a-deadly-combination/

8https://www.reuters.com/article/us-china-health-wildlife/china-bans-trade-consumption-of-wild-animals-due-to-coronavirus-idUSKCN20J069

9https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4595845/

10https://www.nationalgeographic.com/animals/2020/03/chinese-government-promotes-bear-bile-as-coronavirus-covid19-treatment/

11https://www.independent.co.uk/news/world/asia/coronavirus-china-treatment-bear-bile-cages-animals-asia-a9429116.html

12https://www.aljazeera.com/news/2020/03/illegal-wildlife-trade-online-china-shuts-markets-200324040543868.html?fbclid=IwAR0SPPN3X-iP2CANHxnl6AcTlfxL60RPkG7yYreJvwtriMsAREKkGQWcWtU

13https://www.traffic.org/about-us/our-organisation/our-staff/

15https://jutrobedziefutro.pl/2017/12/20/raport-na-temat-przemyslu-futrzarskiego-w-polsce/

16https://www.global2000.at/news/glyphosat-studien-betrugslabor

17https://climateandcapitalism.com/2020/03/11/capitalist-agriculture-and-covid-19-a-deadly-combination/

18https://www.fda.gov/industry/animal-drug-user-fee-act-adufa/questions-and-answers-summary-report-antimicrobials-sold-or-distributed-use-food-producing-animals

19https://www.nik.gov.pl/plik/id,16217,vp,18741.pdf

20https://roslinniejemy.org/blog/przemyslowy-chow-zwierzat-jednym-z-glownych-czynnikow-ryzyka-globalnych-pandemii-istnieje-alternatywa

21 https://www.peta.org/blog/amazon-forest-soybeans/

22http://www.fao.org/3/a0701e/a0701e00.htm

23https://www.forbes.com/sites/forbes-personal-shopper/2020/03/18/best-home-office-chairs/amp/?streamIndex=1

27https://www.pzlow.pl/odstrzal-sanitarny-istotnym-powodem-do-opuszczania-domu?fbclid=IwAR252sxRPGEU8TToYyn0dvbAP4fn_VUeolVGtCWV1V40rCK8V15W6uBC1JI

28https://informacje.pan.pl/index.php/informacje/materialy-dla-prasy/2909-koronawirus-zalecenia-immunologow

29https://www.theguardian.com/world/2020/mar/28/is-factory-farming-to-blame-for-coronavirus