Publikujemy kolejny artykuł nadesłany przez Agatę Osińską.

„Czego hodowca Ci nie powie – 7 największych mitów o branży futrzarskiej”

Na początku listopada do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, zawierający m. in. zapis o zakazie hodowli zwierząt z przeznaczeniem na futra. Jesteśmy teraz bliżej zakazu niż kiedykolwiek wcześniej. W wyniku akcji wysyłania maili zorganizowanej przez Fundację Viva! (Apel do polityków – czas na zakaz hodowli zwierząt na futra!) oficjalnie poparło go już ponad 30 posłów i posłanek.

Lobby nie każdego przekona

Lobby futrzarskie jest bardzo silne i nigdy nie śpi. Przedstawiciele tej branży mają wpływy i ogromne pieniądze, a w tym niekorzystnym dla siebie czasie będą jeszcze bardziej starać się dotrzeć ze swoimi racjami do jak największej liczby osób. Argumenty podawane przez hodowców zwierząt futerkowych budzą jednak wiele wątpliwości dotyczących ich rzetelności.

– Hodowcy w tej chwili, można powiedzieć, znaleźli się w trudniejszej sytuacji – bo przedtem wszystko im było wolno i opowiadają różnego rodzaju bajki – bo to są bajki, żeby się obronić – powiedział w wywiadzie dla Fundacji Viva! Jarosław Kaczyński, który jako pierwszy podpisał się pod projektem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

Do starych, powtarzanych przez hodowców od lat w obronie ich branży mitów, dochodzą wciąż nowe. Poniżej przedstawiam 7 największych kłamstw na temat przemysłu futrzarskiego, które każdy – szczególnie ten, kto chce skutecznie działać w obronie zwierząt – powinien znać.

7. Trzydzieści jeden tysięcy ferm

1 marca 2012 roku, podczas posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Daniel Chmielewski – prezes Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych powiedział, że w całej Polsce działa 31 tysięcy ferm futrzarskich. W celu weryfikacji tej informacji Fundacja Viva!, w okresie od kwietnia do sierpnia 2016 roku, wysłała do 305 powiatowych inspektoratów weterynarii ponad 600 wniosków o dostęp do informacji publicznej. Z danych, które otrzymała fundacja wynika, że na terenie całej Polski funkcjonuje około 200 ferm zwierząt roślinożernych i ponad 700 ferm zwierząt mięsożernych. Razem daje to blisko tysiąca ferm. Skąd więc wzięła się informacja ponad 30-krotnie zawyżająca liczbę ferm w Polsce? – Tego nie wiadomo do dziś.

6. Pięćdziesiąt tysięcy miejsc pracy

Hodowcy zwierząt futerkowych twierdzą, że dzięki działalności ich ferm zapewniają pracę aż 50 tysiącom osób. Informacja ta miała pochodzić z samego Ministerstwa Rolnictwa. Fundacja Viva! chcąc dowiedzieć się, czy poziom zatrudnienia na polskich fermach jest rzeczywiście aż tak wysoki, wysłała do Ministerstwa Rolnictwa oficjalne pismo z zapytaniem w tej sprawie. Okazało się, że resort takiej informacji nie tylko nigdy nikomu nie przekazał, ale nawet jej nie posiadał! Ponadto, według organizacji Fur Europe (zrzeszającej futrzarzy ze wszystkich krajów w Europie, gdzie hodowla jest legalna) pracę w całym łańcuchu produkcji futra (i oczywiście w całej Europie!) podejmuje około 60 tysięcy osób. Nie jest możliwe, żeby aż tak znaczna większość z nich pracowała na polskich fermach. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Polska jest drugim krajem w Europie pod względem produkcji futer naturalnych.

Z racji tego, że nawet na dużych fermach do pracy zatrudnianych jest jedynie kilka osób, Fundacja Viva! oszacowała, że w Polsce taką pracę może podejmować około 2500 – 5000 osób. Na dodatek praca na fermach jest głównie pracą sezonową, a ponad połowę zatrudnionych tam osób stanowią obywatele Ukrainy.

5. Tylko polscy przedsiębiorcy

Inna sprawa to kapitał na zakładanie ferm futrzarskich. Czy rzeczywiście wszystkie te przedsiębiorstwa są zakładane przez inwestorów z Polski i nie ma w tej branży żadnego zagranicznego udziału? Okazuje się, że niekoniecznie jest to prawdą.

Należy bowiem podkreślić, że około połowa produkcji skór w Polsce należy do zagranicznych właścicieli, na przykład Holendrów czy Duńczyków, którzy u siebie takiej działalności nie mogą albo nie będą mogli prowadzić. Dlatego przenoszą się do Polski – mówi w wywiadzie dla portalu Interia Fakty prezes Fundacji Viva!, Cezary Wyszyński.

4. Ogromne wpływy do budżetu

Hodowcy zwierząt futerkowych starają się też przekonywać nas, że wpływy do budżetu pochodzące z ich działalności są tak znaczące, że bez nich ten budżet się zawali. Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych mówi o aż 600 milionach złotych trafiających każdego roku do Skarbu Państwa (głównie z podatków). Niewiele jest jednak prawdy w tym stwierdzeniu. Problem leży właśnie w podatkach. Hodowlę zwierząt futerkowych uznaje się, bowiem za działalność specjalną w produkcji rolnej. Niestety, za dział specjalny w rolnictwie płaci się kilka razy niższe podatki, niż za każdą inną działalność gospodarczą w Polsce. To dlatego branża futrzarska na przestrzeni ostatnich lat bardzo się rozwinęła, a jej przedstawicieli stać na tak duży lobbing.

-Kiedyś faktycznie był to dział specjalny produkcji rolnej, ale wówczas fermy futerkowe liczyły po kilkanaście klatek z kilkunastoma lisami. Teraz fermy futerkowe tak się rozwinęły, że mają po 100 czy 200 tysięcy zwierząt. To w żadnym wypadku nie powinien być już specjalny dział produkcji rolnej – komentuje w rozmowie z portalem Interia Fakty, Cezary Wyszyński (Fundacja Viva!).

Przedstawiciele Fundacji Viva! chcieli dowiedzieć się, ile pieniędzy naprawdę trafia do polskiego budżetu z tytułu działalności ferm. W tym celu wystąpili do Ministerstwa Finansów z wnioskiem o dane na temat wpływów do budżetu dla podklasy branży 01.49.Z chów i hodowla pozostałych zwierząt, w okresie od 1 stycznia 2016 do 31 października 2017 roku. Do tej kategorii zalicza się też chów np. strusi i jedwabników – jednak z uwagi na małą liczbę takich hodowli, w zdecydowanej większości dotyczy ona zwierząt futerkowych. Otrzymane przez działaczy dane okazały się zaskakujące.

Okazało się, że skóry zwierząt futerkowych eksportowane są… z zerowym VAT-em! Hodowcy szybko odzyskują VAT, za to Skarb Państwa jest stratny z powodu ich działalności. Zgodnie z danymi przesłanymi przedstawicielom Fundacji Viva! przez Ministerstwo Finansów, w 2016 roku nasz budżet stracił z tytułu działalności ferm aż 37 milionów złotych! W roku 2017, na chwilę obecną jesteśmy już „do tyłu” o 25 milionów złotych. Ogromne wpływy do budżetu, o których zapewniają hodowcy, okazały się w rzeczywistości być wielkimi stratami.

3. Odpady poubojowe i zagraniczne koncerny

W ostatnim czasie, bardzo często powtarzanym przez hodowców zwierząt futerkowych mitem jest utylizacja odpadów mięsnych przez fermy norek. Głównym argumentem przemawiającym „za” hodowlą zwierząt na futro (przynajmniej tych mięsożernych), stała się groźba wkroczenia na rynek zachodnich firm utylizujących pozostałości z rzeźni, ferm kurczaków, czy obróbki ryb (tzw. uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego – UPPZ). Hodowcy i lobbyści prześcigają się teraz w podawaniu coraz to większych ilości ton odpadów utylizowanych przez norki.

Nawet na oficjalnej stronie Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych znajdziemy dwie sprzeczne informacje na ten temat. PZHiPZF najpierw podaje, że norki każdego roku utylizują 400 tysięcy ton odpadków mięsnych. Zaraz potem, że jest to 600 tysięcy ton.

Jacek Podgórski, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej (a w rzeczywistości fundacji, której prezesem i założycielem jest Szczepan Wójcik – hodowca norek) w tej kwestii także pozostaje niezdecydowany. W „Do rzeczy” twierdzi, że zwierzęta co roku utylizują 600 tysięcy ton odpadów poubojowych. Niedawno jednak zmienia zdanie i wPolityce.pl szacuje ich ilość na 750 tysięcy ton. Niektórzy (jak np. Maciej Buczek w Radiu Szczecin) dobili już nawet do 800 tysięcy ton utylizowanych przez norki ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego.

Działacze Fundacji Viva! chcieli poznać wreszcie prawdę o odpadach mięsnych i ich utylizacji przez fermy futrzarskie. Wystąpili w tym celu z zapytaniem do Głównego Inspektoratu Weterynarii. Z oficjalnej odpowiedzi, którą Fundacja Viva! otrzymała od GiW jasno wynika, że w roku 2016 do wykarmienia zwierząt futerkowych zużyto 336 tysięcy ton odpadków mięsnych (łącznie z odpadami rybnymi). Jest to 26% z całości UPPZ produkowanych w Polsce, a nie jak zapewniał Jacek Podgórski – 93%. Ponadto okazało się, że dodatkowe 34 tysiące ton odpadków hodowcy sprowadzili sobie z zagranicy.

2. Futro jest produktem ekologicznym

Futrzarze bardzo lubią powtarzać mit, że futro jest produktem w pełni naturalnym i ekologicznym. Dlaczego nie jest to prawda? Potwierdzono, że produkcja futra i hodowla zwierząt (oprócz ich ogromnego cierpienia) powoduje też wyniszczenie środowiska naturalnego. Pod klatkami, w których hoduje się zwierzęta, zwykle piętrzą się ich odchody. Prawie nigdy nie ma nawet betonowej wylewki, która odizolowałaby je od ziemi. Zanieczyszczają one glebę, wody gruntowe, a także powietrze. Mieszkańcy okolic ferm skarżą się na uciążliwy smród, który uniemożliwia im normalne funkcjonowanie. Gdy robi się ciepło dodatkowym problemem są plagi much. Substancje zapachowe – tzw. odoranty wydobywające się z ferm są szkodliwe dla zdrowia. Mogą wywoływać między innymi dolegliwości ze strony układu oddechowego i migreny. Toksyczny jest także proces utrwalania skór. Używa się w tym celu formaldehydu, amoniaku, nadtlenku wodoru i chromianów. Substancje te są szkodliwe i również wyniszczają środowisko naturalne. Wszystko to powoduje, że ludzie nie chcą mieszkać w pobliżu ferm, protestują przeciwko ich budowie. Smród i plagi much obniżają też wartość okolicznych gruntów i uniemożliwiają mieszkańcom prowadzenie (na przykład) działalności turystycznej, przez co tracą oni pracę.

1. Dbałość o dobrostan zwierząt na fermach

Futrzarze bardzo często powtarzają, że dbają o zwierzęta hodowane na fermach – a nawet, że je kochają i są z nimi zżyci… ale tutaj chyba już nikt nie ma wątpliwości, że jest to kłamstwo. Aktywiści organizacji pro-zwierzęcych wykonali mnóstwo nagrań i zdjęć na fermach futrzarskich, które pokazują prawdę o warunkach hodowli. Widać na nich zwierzęta ranne i chore, wykazujące objawy stereotypii – choroby psychicznej spowodowanej życiem w klatce, brakiem możliwości spełniania podstawowych potrzeb i stresem. Udokumentowano także wiele przypadków znęcania się nad zwierzętami przez pracowników. Fundacja Viva! wydała nawet „Raport na temat przemysłu futrzarskiego w Polsce”, który dementuje wiele rozsiewanych przez hodowców mitów i pokazuje jak ten „biznes” wygląda od środka.

Na szczęście posłowie już niedługo mogą zadecydować o wprowadzeniu w Polsce zakazu hodowli zwierząt na futra. Projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt może być jednym z nielicznych, które zostaną przyjęte ponad partyjnymi podziałami. Każdy może pomóc przekonać posłów, aby zagłosowali w obronie zwierząt – biorąc udział w wydarzeniu i wysyłając e-mail do polityków (Apel do polityków – czas na zakaz hodowli zwierząt na futra!) oraz podpisując petycję na stronie antyfutro.pl. Nie bądźmy obojętni – im więcej osób głośno powie „nie” futrom, tym większe mamy szanse na zakaz. Z badań opinii publicznej przeprowadzonych przez instytut GfK Polonia wynika, że całkowity zakaz hodowli zwierząt na futra popiera już 67% polskiego społeczeństwa.

 

Źródła:

Autorzy: M. Kozłowska, M. Jastrzębski, M. Kolawa, M. Sobótka, A. Żuchniewicz, M. Wierzbicki

Raport na temat przemysłu futrzarskiego w Polsce

Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!

Warszawa, 2017

http://antyfutro.pl/raport/

Autor: Artur Wróblewski

Wywiad z Cezarym Wyszyńskim (Fundacja Viva!)

W tej chwili odbywa się masowy ubój norek i lisów, bo ich futra pięknieją na zimę

http://fakty.interia.pl/autor/artur-wroblewski/news-w-tej-chwili-odbywa-sie-masowy-uboj-norek-i-lisow-bo-ich-fut,nId,2472036

Dane na temat wpływów i strat w budżecie:

Jutro będzie futro – Fundacja Viva!

https://www.facebook.com/vivajutrobedziefutro/photos/a.1657228251162649.1073741829.1657132207838920/2066058060279664/?type=3&theater

Dane na temat ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego (UPPZ):

Jutro będzie futro – Fundacja Viva!

https://www.facebook.com/vivajutrobedziefutro/photos/a.1657228251162649.1073741829.1657132207838920/2066676223551181/?type=3&theater