Publikujemy nadesłany artykuł o przemyśle futrzarskim. Dziękujemy autorce Agacie Osińskiej.

Przemysł futrzarski od podszewki – co hodowcy chcą ukryć przed Nami za murami ferm?

Ciasne klatki, stres, nieleczone choroby, często nawet brak swobodnego dostępu do wody pitnej. Potworne traktowanie zwierząt przez hodowców i pracowników zajmujących się nimi oraz stanowczy sprzeciw społeczeństwa.

Hodowcy a także związki i stowarzyszenia ich zrzeszające starają się jednak pokazać przemysł futrzarski w jak najlepszym świetle – wiedzą, że im więcej osób wie jak powstaje futro, tym mniej będzie je kupować. Pomocne dla nich jest również lobby futrzarskie, które wywiera wpływ na polityków, media i opinię publiczną – osoby z tej grupy chcą oddalić niekorzystne dla hodowców zmiany w prawie i przedstawić przemysł futrzarski tak, aby był lepiej postrzegany przez społeczeństwo.

Jednak śledztwa organizacji broniących praw zwierząt, na przykład śledztwo Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! (która opublikowała jego szokujące wyniki w Raporcie na temat przemysłu futrzarskiego w Polsce) jak i materiały innych organizacji (np. nagrania) pokazują jak wyglądają realia ferm.

Cierpienie i śmierć milionów zwierząt

Polska jest na drugim miejscu na świecie (tuż za Danią) pod względem ilości zwierząt zabijanych na futro oraz na pierwszym miejscu pod względem liczby hodowanych szynszyli. Co roku ginie w naszym kraju blisko 10 mln zwierząt – około: 75 tys. lisów, 60 tys. szynszyli, 8 mln norek… a także inne zwierzęta jak jenoty, nutrie, króliki.

Wszystkie zwierzęta hodowane na fermach futrzarskich cierpią. Trzymane są w bardzo ciasnych, drucianych klatkach, w tłoku. Dopuszczalne wymiary takich klatek są bardzo małe, a udowodniono przypadki gdzie hodowcy nie przestrzegają wymogów i lisy nie są w stanie w nich nawet swobodnie stać. Rażące ograniczenie przestrzeni i życie w ciągłym stresie wywołuje u wszystkich zwierząt futerkowych stereotypie – zaburzenia psychiczne, które są oznaką fatalnych warunków i ogromnego cierpienia zwierząt. Objawiają się ciągłym wykonywaniem tych samych czynności zupełnie pozbawionych sensu. Może być to na przykład nerwowe bieganie w kółko, kiwanie się, gryzienie krat i drapanie w klatkę (które zaobserwowano u aktywnych nocą szynszyli). Zaburzeniami stereotypowymi są też żucie futra lub nawet samookaleczanie poprzez gryzienie własnego ciała- najczęściej ogona i kończyn. Odnotowano zwierzęta, które w wyniku samookaleczania straciły kończyny lub ogony, w których miejscu pozostały otwarte rany powodujące ogromny ból- mimo wszystko w większości przypadków takie zwierzęta nie zostały nawet objęte przez hodowców jakąkolwiek opieką weterynaryjną! Samookaleczanie jest prawdopodobnie wywołane przez brak możliwości spełniania podstawowych potrzeb (jak przemieszczanie się, zdobywanie pożywienia), tłok, hałas oraz to, że realia fermowe w żadnym stopniu nie przypominają środowiska naturalnego. Nie mogą więc spełnić jakichkolwiek warunków dobrostanu.

Duże zagęszczenie zwierząt na małej przestrzeni powoduje też ich agresję wobec innych osobników – niekiedy atakują i kaleczą siebie nawzajem.

Zwierzęta są narażone na duży stres- już zamknięcie w klatce dzikiego stworzenia wywołuje ogromny strach i niepokój. Do tego dochodzą czynniki zewnętrzne, hałasy np. petardy i prace polowe w pobliżu fermy. Hodowcy twierdzą, że dodatkowy stres wywołuje też obecność nowych osób, dlatego pracę przy zwierzętach powinny wykonywać zawsze te same grupy pracowników. Niestety, to niekoniecznie jest prawdą. Udowodniono wiele przypadków znęcania się nad zwierzętami na fermach futrzarskich. Dowodem na to są nagrania ze śledztw organizacji broniących praw zwierząt- na przykład Inicjatywa Na Rzecz Zwierząt Basta opublikowała nagrania z kilku ferm futrzarskich na których widać pracowników bijących i okaleczających norki.

Praktycznie na każdej fermie można znaleźć zwierzęta, które nie mają nawet swobodnego dostępu do wody pitnej, a pod ich klatkami zwykle piętrzą się odchody – prawie nigdy nie ma nawet betonowej wylewki, która ma zapobiec przedostawaniu się tych odchodów do ziemi oraz zanieczyszczaniu wód gruntowych.

Fatalne warunki są powodem obniżenia odporności i szerzenia się wielu groźnych chorób, takich jak: leptospiroza, wścieklizna, nosówka, zakaźne zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego u lisów, choroba aleucka, alweokokoza. Niektóre z nich (np. wścieklizna i alweokokoza) są śmiertelnym zagrożeniem również dla ludzi.

Często występują też grzybice i choroby oczu.

Śmierć zwierząt futerkowych jest okrutna. Dozwolonymi i najczęściej stosowanymi w Polsce metodami ogłuszania i uśmiercania tych zwierząt są: uderzenie w głowę, porażenie prądem oraz uduszenie spalinami (tlenkiem węgla lub dwutlenkiem węgla).

Warto również zaznaczyć, że kontrole weterynaryjne ferm futrzarskich nie są wystarczające. Te z dobrostanu zwierząt przeprowadzane są zwykle raz w roku (przez cały rok, także wtedy gdy na fermie przebywa tylko stado podstawowe) i trwają zbyt krótko w odniesieniu do liczby zwierząt przebywających na fermach- to nieprawda że podczas takiej kontroli każde zwierzę jest oglądane przez inspektora. Zwłaszcza na dużych fermach jest to po prostu niewykonalne. Liczba zwierząt na fermie również nie jest sprawdzana podczas takich kontroli, a to daje hodowcom spore pole do nadużyć. Na dodatek połowę wszystkich kontroli stanowią te dotyczące wyłącznie ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego (uppz) którymi karmi się zwierzęta mięsożerne.

Zdrowie i środowisko a fermy futrzarskie

Fermy zwierząt futerkowych niszczą środowisko naturalne i znacznie utrudniają życie ludzi mieszkających w pobliżu. Same lisy i norki wytwarzają ponad 950 ton odchodów rocznie. Odchody zwierząt futerkowych zawierają między innymi azot i fosfor – jeśli są one nieprawidłowo składowane, przedostają się razem z opadami i ściekami do pobliskich wód, niszcząc ich ekosystemy. Fermy futrzarskie zanieczyszczają również powietrze. W związku z ich działaniem dostają się do niego liczne substancje o bardzo uciążliwym zapachu – tzw. odoranty, które znacznie utrudniają życie okolicznych mieszkańców. Nie mogą oni nawet swobodnie otwierać okien, zamiast świeżego powietrza do ich domów dostają się tylko fetor i roje much. Do odorantów należą m. in. siarkowodór, amoniak, toulen i wiele innych substancji, z których duża część jest szkodliwa dla zdrowia. Mieszkańcy mogą odczuwać takie dolegliwości jak migreny, kaszel objawy ze strony układu oddechowego i wiele innych. Toksyczny dla środowiska jest również proces utrwalania skór zwierząt futerkowych – używa się do tego formaldehydu, amoniaku, nadtlenku wodoru i chromianów które znacznie zatruwają środowisko.

Stanowczy sprzeciw społeczeństwa wobec okrucieństwa

Wprowadzenie całkowitego zakazu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce popiera 67% społeczeństwa, a wśród kobiet „za” zakazem jest 73% Polek – wynika tak z badania instytutu GfK. Pod petycją na stronie internetowej Koalicji Na Rzecz Zakazu Hodowli Zwierząt Futerkowych w Polsce podpisało się już ponad 140 tysięcy osób. Wiele państw europejskich już wprowadziło całkowity lub częściowy zakaz hodowli zwierząt z przeznaczeniem na futro. Pełny zakaz obowiązuje w Austrii, Wielkiej Brytanii, Holandii, Chorwacji, Bośni i Hercegowinie oraz na Słowacji. Niedawno został również wprowadzony w Niemczech i Czechach. W Polsce także mamy szansę na całkowity zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt przygotował projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, który zawiera zapis o całkowitym zakazie hodowli tych zwierząt – do 2022 roku miałyby zniknąć wszystkie fermy. Posłowie mogą o tym zadecydować już w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

Jednak lobbing na rzecz futer jest bardzo silny – hodowcy i osoby powiązane z przemysłem futrzarskim zasiadają nawet w Sejmie oraz zakładają własne media, w których publikują treści promujące futra – mimo że z pozoru mogą one wydawać się bezstronnymi.

Na szczęście jest też spore grono polityków którym leży na sercu los zwierząt- którzy popierają wprowadzenie całkowitego zakazu hodowli zwierząt na futro w Polsce. Fundacja Viva! zorganizowała akcję wysyłania maili (Apel do polityków- czas na zakaz hodowli zwierząt na futra!) w wyniku której już 23 posłów i posłanek oficjalnie wyraziło poparcie dla tego zakazu. Miejmy nadzieję, że z czasem będzie ich coraz więcej, a projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zostanie przyjęty ponad partyjnymi podziałami.

Źródła:

Autorzy: M. Kozłowska, M. Jastrzębski, M. Kolawa, M. Sobótka, A. Żuchniewicz, M. Wierzbicki

Raport na temat przemysłu futrzarskiego w Polsce”

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!

Warszawa, 2017

antyfutro.pl/raport

Koalicja Na Rzecz Zakazu Hodowli Zwierząt Futerkowych w Polsce: antyfutro.pl